PŻM - Sejmowe podsumowanie Kongresu Morskiego
 

Sejmowe podsumowanie Kongresu Morskiego

        10 lipca w Sali Kolumnowej Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie odbyło się spotkanie parlamentarnego zespołu ds. gospodarki morskiej i podkomisji stałej ds. transportu lotniczego i gospodarki morskiej, poświęcone I Międzynarodowemu Kongresowi Morskiemu, który odbył się w dniach 13-15 czerwca w Szczecinie. Na spotkaniu przedstawiono podsumowania i tezy będące rezultatem trzydniowych obrad kongresu. Uroczyście przekazano również zapieczętowane butelki z wnioskami i postulatami kongresu. Otrzymali je : wiceprezes Rady Ministrów, minister gospodarki Janusz Piechociński, sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Zbigniew Rynasiewicz oraz gospodarz warszawskiego spotkania, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. gospodarki morskiej Konstanty Oświęcimski.

 

      W spotkaniu uczestniczyli, oprócz wspomnianych osób, także : wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk, wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Kazimierz Plocke, dyrektor Departamentu Projektów Strategicznych w Ministerstwie Skarbu Marcin Majeranowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Maciej Grabowski oraz posłanka i posłowie : Magdalena Kochan, Arkadiusz Litwiński, Michał Jach, Stanisław Wziątek, Grzegorz Napieralski i Tadeusz Jarmuziewicz. W warszawskim spotkaniu brał również udział wiceprezydent Szczecina Piotr Mync. Najliczniejszą jednak grupę stanowili uczestnicy I Międzynarodowego Kongresu Morskiego, którzy przybyli do Warszawy z całego wybrzeża.

 

     Witając gości Konstanty Oświęcimski podkreślił, że ideą spotkania jest realizacja jednego z postulatów Kongresu, a mianowicie przeniesienia treści kongresowych ze Szczecina do Warszawy, tak aby mogli zapoznać się z nimi politycy, odpowiedzialni za kształtowanie gospodarki. Poseł Oświęcimski pogratulował organizatorom kongresu : dyrektorowi naczelnemu Polskiej Żeglugi Morskiej Pawłowi Szynkarukowi oraz prezesowi Północnej Izby Gospodarczej Dariuszowi Więcaszkowi pomysłu stworzenia takiego forum dyskusyjnego i determinacji w jego realizacji.

 

     W swoim wystąpieniu wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk powiedział, że osobiście cieszy go, że doszło do organizacji I Międzynarodowego Kongresu Morskiego. Wydarzenia takie oznaczają bowiem, że trwa proces „odwracania Polski ku morzu”. Cezary Grabarczyk przypomniał, iż przez cztery lata pełniąc funkcję ministra infrastruktury był również odpowiedzialny za politykę morską państwa. Większość projektów, które wówczas zostały zainicjowane, jest obecnie kontynuowanych.

   - Na Bałtyku powstaje zupełnie nowy port, do którego już od przyszłego roku zawiną pierwsze gazowce, w portach morskich rosną przeładunki, odnosimy ogromne sukcesy, zwłaszcza jeśli chodzi o zwiększenie ilości przeładowywanych kontenerów, do gdańskiego portu zawijają największe kontenerowce świata - powiedział Cezary Grabarczyk. - Wszystko to świadczy o tym, jak wiele towarów obsługuje się w polskich portach. Dodajmy, że transport morski - obok kolejowego - to najbardziej przyjazny środowisku rodzaj transportu. Polityka morska stanowi ważną część prac polskiego Parlamentu i ludzie morza mają tutaj swoich sojuszników - podkreślił wicemarszałek Sejmu.

      Na koniec swojego wystąpienia Cezary Grabarczyk podziękował wszystkim obecnym na sali przedstawicielom branży morskiej za ich pracę na rzecz rozwoju tej części gospodarki.

 

       Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński w swoim wystąpieniu wyraził nadzieję, że w kolejnych latach będą organizowane następne edycje Międzynarodowego Kongresu Morskiego. Spotkania te są - zdaniem wicepremiera - bardzo ważne, ponieważ przypominają, jak ogromnym bogactwem naszego kraju jest szeroki dostęp do Bałtyku.

    - Budowa sprawnych sieci transportowych pomiędzy Bałtykiem a Adriatykiem i Morzem Czarnym jest naszą wielką historyczną szansą - powiedział Janusz Piechociński. - Ponieważ na polską gospodarkę morską należy patrzeć szerzej : nie wyłącznie jako interesu podmiotów znajdujących się na polskim wybrzeżu, ale wykorzystania naszego potencjału drzemiącego w silnych portach i w dostępie do Bałtyku w relacji z innymi krajami. Podczas ostatniej wizyty prezydenta Czech Milosa Zemana mówiono na przykład o konieczności udrożnienia ważnego szlaku transportowego, prowadzącego z Czech nad Bałtyk, tj. szlaku odrzańskiego. Z kolei podczas niedawnej wizyty prezydenta Grecji Karolosa Papuliasa, mówiono o Korytarzu Środkowoeuropejskim, łączącym nasze morze z Morzem Egejskim i Morzem Czarnym. O potencjale polskiej gospodarki morskiej mówiono także na dużej konferencji gospodarczej „Konkurencyjność Eurazja”, jaka odbyła się w Warszawie 28 czerwca br. Na naszych oczach tworzą się więc nowe korytarze transportowe, które stają się dla nas szansą odzyskania przewagi konkurencyjnej - podkreślił wicepremier.

       Minister gospodarki przypomniał także, że Polska dzięki Bałtykowi powinna stać się atrakcyjniejszym rynkiem zarówno dla Rosji, ale także dla całej Skandynawii. Z kolei istotnym bodźcem dla gospodarki polskiego wybrzeża jest ogłoszona przez premiera Donalda Tuska decyzja o przedłużeniu funkcjonowania Specjalnych Stref Ekonomicznych do 2026 roku. Jest też pomysł aby rozszerzyć jedną z tych stref także o Szczecin. Rozwojowi gospodarki na wybrzeżu sprzyjać powinna ocena Polski za granicą jako kraju z pierwszej trójki najbardziej przyjaznych nowym inwestycjom. Janusz Piechociński wyraził nadzieję, że część z tych inwestycji wypełni lukę, która powstała nad Bałtykiem w ostatnich latach, po upadku dużych firm gospodarki morskiej. Dużym potencjałem, zarówno Pomorza Zachodniego, jak i Gdańskiego są ludzie. Szczecin i Gdańsk to silne ośrodki akademickie, które kształcą wysokiej klasy specjalistów.

 

       Po swoim wystąpieniu Janusza Piechocińskiego nastąpiła uroczysta chwila przekazania mu butelki z wnioskami i postulatami Kongresu. Janusz Piechociński podziękował za niezwykły podarunek i zapewnił, że butelka znajdzie się w jego biurze „w reprezentacyjnym miejscu”, adekwatnie do znaczenia, jakie dla wicepremiera ma gospodarka morska.

 

      Kolejną butelkę przekazano na ręce sekretarza stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Zbigniewa Rynasiewicza. Zbigniew Rynasiewicz, dziękując za wnioski i postulaty kongresowe, podkreślił, że dla niego ważne jest, aby istniała spójna strategia dotycząca rozwoju gospodarki morskiej oraz aby wpisywała się ona jednocześnie w strategię działań rządu.

 

      Trzecia butelka przekazana została przewodniczącemu parlamentarnego zespołu ds. gospodarki morskiej Konstantemu Oświęcimskiemu, którego zasługą było sejmowe spotkanie. Poseł zachodniopomorski również podziękował za podarunek, zapewniając organizatorów kongresu, że parlamentarzyści nie zapominają o gospodarce morskiej.

 

      Po zakończeniu części oficjalnej, wystąpienia podsumowujące szczeciński Kongres zaprezentowali jego organizatorzy i uczestnicy.

      Jako pierwszy wystąpił, reprezentujący organizatorów, prezes Północnej Izby Gospodarczej Dariusz Więcaszek. Na wstępie przedstawił on zebranym krotki film wykonany podczas kongresu przez szczeciński oddział TV. Relacja była podsumowaniem trzech dni obrad z uwypukleniem najważniejszych tez, jakie padły podczas przedstawianych referatów. Zwrócono tu zatem uwagę zarówno na mocne strony polskiej gospodarki morskiej, jak i na jej problemy. Do tych pierwszych zaliczono m.in. szybki rozwój portów morskich, solidną pozycję przetwórstwa rybnego, czy liczące się na świecie szkolnictwo morskie. Jako problemy wymieniono m.in. brak użeglowienia Odry czy ograniczenia w dostępie dużych statków do szczecińskiego portu. Mówiono także o potencjale, jaki drzemie w branży, chociażby związanego z rozwojem produkcji na potrzeby sektora offshore oraz powstawaniem morskich farm wiatrowych. Konkluzją relacji telewizyjnej były słowa prezydenta Szczecina Piotra Krzystka, który powiedział, że aby branża morska mogła się rozwijać, konieczne jest zrozumienie jej problemów przez władze centralne.

       Dariusz Więcaszek powiedział, że jednym z zamierzeń I Międzynarodowego Kongresu Morskiego było pokazanie, iż gospodarka morska to nie tylko stocznie, porty czy armatorzy. Mieści się tu również rybołówstwo, przetwórstwo rybne, ochrona środowiska czy prawo morskie. Ta bardzo szeroka tematyka zawarta została w czterech blokach. Organizatorzy kongresu postawili sobie trzy główne cele : określenie stanu gospodarki morskiej w Polsce jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej, opracowanie wytycznych dla doktryny morskiej państwa polskiego oraz integracji krajów Morza Bałtyckiego.

     W ujęciu statystycznym na kongres złożyły się dwa lata przygotowań, biuro organizacyjne wysłało ponad trzy tysiące pism, związanych z kongresem, internetową stronę kongresową odwiedziło ponad 25 tysięcy osób, reklamy i zapowiedzi kongresu pojawiły się na 780 polskich i zagranicznych serwisach internetowych, wydrukowano ponad 2000 m kw. banerów, tłumaczenia symultaniczne obrad wykonywało 16 tłumaczy, w programie znalazło się 59 prelekcji, wysłuchało ich 576 uczestników kongresu, wsparciem dla prelegentów był udział 84 ekspertów z branży morskiej, dyskusje i wykłady trwały ponad tysiąc minut, goście Kongresu reprezentowali 20 polskich miast i 15 krajów, wreszcie sformułowano 93 wnioski i postulaty.

     - Kongres miał także zadanie konsolidacji naszej branży, tak aby w kontekście rozwoju polskiej gospodarki morskiej przestały być aktualne te historyczne podziały na wschodnie i zachodnie wybrzeże - podsumował prezes Północnej Izby Gospodarczej Dariusz Więcaszek.

 

    Kolejny mówca, sekretarz generalny Związku Armatorów Polskich Adolf Wysocki zwrócił uwagę, że w obecnych czasach wszystkie krajowe podmioty gospodarki morskiej muszą działać także zgodnie z przepisami i wytycznymi Unii Europejskiej. Chociaż wspólnota promuje bandery narodowe, jednak w Polsce o biało-czerwonej jedynie się dyskutuje. Co więcej temat ten pojawia się od lat 90. a jak dotąd żaden ze statków, który wcześniej został przeflagowany nie powrócił pod polską banderę. W oficjalnych statystykach unijnych jednostek pływających pod biało-czerwoną jest 170. Mowa tu jednak o niewielkich jednostkach żeglugi przybrzeżnej bądź żaglowych ponieważ łączny tonaż tych 170 jednostek wynosi zaledwie 68 tys. DWT. To mniej niż jeden statek PŻM.

      Adolf Wysocki powiedział, że w czasie panelu, którego był moderatorem, a dotyczącego perspektyw transportu morskiego, jako największe zagrożenie dla pogorszenia się konkurencyjności armatorów działających na Bałtyku, uznaje się, wchodzące w życie od stycznia 2015 roku, nowe przepisy, dotyczące stosowania paliw niskosiarkowych. Koniecznym jest zatem zastosowanie programów wsparcia dla armatorów na wzór, który proponuje Finlandia (utworzenie funduszu na zakup urządzeń dostosowujących statki do nowych przepisów).

      

      Wystąpienie Krzysztofa Gromadowskiego, dyrektora ds. współpracy międzynarodowej i public relations w Zarządzie Morskiego Portu Gdynia, dotyczyło tej części prelekcji kongresu, które związane były z działalnością polskich portów. Uznał on, że nasze porty mają trudniejszą sytuację, jeśli chodzi o walkę o ładunki niż porty Morza Północnego. Bałtyk jest morzem małym i zamkniętym, a w ramach głównej światowej trasy handlowej prowadzącej z Azji do Europy, do jego portów płynie się dłużej. Porty Morza Północnego mają też lepsze połączenia intermodalne. Mimo to jednak porty polskie z roku na rok notują kilku i kilkunastoprocentowe wzrosty przeładunków, a przykładem sukcesu jest terminal kontenerowy DCT. Krzysztof Gromadowski zwrócił uwagę, że za sukces należy uznać proces sprywatyzowania terminali. Uzyskano w ten sposób duże środki na rozwój. Podkreślił też, iż wysoka konkurencyjność polskich portów to m.in. zasługa ogromnych inwestycji. Tylko w porcie Gdynia w latach 2003-2015 zainwestowane zostaną środki o wartości 1,5 mld złotych.

     - Ograniczenia w rozwoju polskich portów wynikają, albo z ograniczenia przestrzeni dalszego rozwijania działalności albo z wysokich kosztów pozyskania takiej przestrzeni - powiedział Krzysztof Gromadowski. - Występuje również problem z dostępem do portów, którego rozwiązaniem jest pogłębienie toru wodnego. Prace takie planowane są zarówno w Szczecinie, jak i w Gdyni, w tym ostatnim porcie, w związku z potrzebą zawijania dużych kontenerowców. Z kolei problem Gdańska to niedostateczny dostęp sieci kolejowej do portu i kłopoty z budową nowego mostu kolejowego. Wszystkie porty zainteresowane są rozwojem autostrad i tras szybkiego ruchu, które łączyłyby porty z resztą kraju. Intemodalność jest w dzisiejszych czasach podstawowym elementem konkurencyjności - powiedział Krzysztof Gromadowski.

      Krzysztof Gromadowski zwrócił także uwagę, że dużym ograniczeniem dla działalności portów są braki w legislacji, w tym brak rozporządzenia regulującego kwestie ustawy o zagospodarowaniu urobku przy pogłębianiu szlaków wodnych oraz nieprecyzyjne zapisy ustawowe rozliczenia podatku od nieruchomości i infrastruktury portowej oraz wieczystej dzierżawy gruntów przez spółki portowe.

 

       Dyrektorzy, Urzędu Morskiego w Gdyni Andrzej Królikowski oraz Urzędu Morskiego w Szczecinie Andrzej Borowiec, omówili tezy kongresowe dotyczące działalności administracji morskiej.

       Andrzej Borowiec zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie zakres obowiązków Urzędów Morskich znacznie się powiększył. Pojawiły się znaczne środki unijne, których zagospodarowanie spadło m.in. właśnie na administrację morską. Stąd Urzędy stały się obecnie przedsiębiorstwami inwestującymi w duże przedsięwzięcia infrastrukturalne, a do tego nie są kadrowo przygotowane. Stąd pojawia się postulat o rozwiązanie tej kwestii.

      Andrzej Królikowski powiedział, że wspólnie z Urzędami Morskimi w Szczecinie oraz w Słupsku budowany jest nowy system bezpieczeństwa, który obejmuje wszystkie zdarzenia, jakie odbywają się na morskich wodach. Ważna jest tu przede wszystkim rozbudowa systemu nadzoru i monitoringu, bezpieczeństwa ruchu morskiego, tworzenie systemu wczesnego ostrzegania i integracji systemu wymiany informacji. Wyzwaniem dla polskiej administracji morskiej będzie także przyjmowanie największych kontenerowców świata, a więc równocześnie największych statków, które mogą przepływać przez Cieśniny Duńskie, o zanurzeniu 14,5 metra i długości prawie czterystu metrów. Andrzej Królikowski podkreślił, że infrastruktura, pozwalająca na zawijanie tych jednostek do gdańskiego terminalu kontenerowego DCT jest już prawie gotowa. Terminal ten ma ambitne plany rozwoju swojej mocy przeładunkowej z obecnego miliona TEU do 4 mln w perspektywie lat 2016-2020.

      Szef Urzędu Morskiego w Gdyni podkreślił też konieczność użeglowienia Wisły oraz Odry i to zarówno dla transportu handlowego, jak i udostępnienia tych akwenów dla żeglarzy. Andrzej Królikowski powiedział też, iż spodziewana kwota unijnego dofinansowania administracji  morskiej w następnej perspektywie będzie sięgać 2,4 mld zł. Administracja będzie chciała wydać te środki, dla wspomagania portów budową infrastruktury poprawiającej dostęp do nich, dokonania ochrony brzegów oraz dalszą rozbudową sieci monitoringu poprawiającego bezpieczeństwo żeglugi. Dyrektor UMS wspomniał także, że w kontekście wejścia Konwencji o Pracy na Morzu (MLC 2006) istnieje możliwość ubiegania się biur pośrednictwa pracy marynarzy o certyfikaty zgodności pracy z tą konwencją. Wspomniał także o ważnych zmianach dotyczących wydawania świadectw zdrowia marynarzy, które wynikają z Konwencji MLC 2006. Regulacje te oczekują jeszcze na akceptację Ministra Zdrowia.

 

      Część kongresu, poświęconą edukacji morskiej podsumował rektor Akademii Morskiej w Szczecinie prof. Stanisław Gucma. Prof. Gucma przyznał, że wyższe szkolnictwo morskie w Polsce ma najwyższy poziom światowy. Świadczy o tym przyznanie AM w Szczecinie, w jednym z międzynarodowych rankingów, pierwszego miejsca w Europie jeśli chodzi o jakość kształcenia. Studenci obu Akademii nie mają żadnych problemów ze znalezieniem pracy, co więcej pracują zgodnie ze swoim wykształceniem. Ale Akademia Morska w Szczecinie to nie tylko studenci, lecz również kadra naukowa, pracująca na rzecz polskiego przemysłu, czego wyrazem jest ścisła współpraca przy budowie terminalu LNG w Świnoujściu. Jednak przed uczelniami morskimi stoją nowe wyzwania, chociażby w związku z wejściem w życie nowych przepisów dotyczących ograniczenia emisji tlenków siarki, azotu oraz dwutlenku węgla. W kontekście tym - zdaniem prof. Stanisława Gucmy - przyszłością armatorów jest paliwo LNG. Aby jednak wrażać te nowe technologie, trzeba mieć wysoko wyspecjalizowana kadrę. I taką będą musiały przygotować morske uczelnie wyższe.

 

      Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb, mówił o wnioskach kongresowych, dotyczących wykorzystania zasobów morza. Podkreślił on, że przetwórstwo ryb jest integralną częścią gospodarki morskiej. To branża, która rocznie przerabia milion ton surowca, odnotowuje 8 mld zł obrotu i zatrudnia 20 tysięcy pracowników. Pod względem przetwórstwa ryb zajmujemy 9 miejsce w Unii Europejskiej a nasze przetwórnie należą do najnowocześniejszych w Europie. Przetwórstwo ryb to także gałąź gospodarki o bardzo wysokim zwrocie inwestowanych środków.

       Przetwórstwo ryb w Polsce ma jednak wiele barier rozwoju. Pierwszą z nich jest problem z dostępem do surowca, trzeba bowiem wiedzieć, że branża ta w 95 proc. sprowadza surowiec z zagranicy. Przy imporcie należałoby również znacznie skrócić czas granicznej odprawy fitosanitarnej, ponieważ w przypadku surowca rybnego niezbędne jest maksymalne skrócenie czasu pomiędzy połowem a obróbką. Konieczna jest też deregulacja polskiego rynku rybnego, ponieważ obecna ustawa, która dotyczy tej dziedziny - zdaniem Jerzego Safadera - poszła zbyt daleko w kierunku monopolizacji rynku rybnego. Ogromną uciążliwością dla tej branży jest także konieczność posiadania dużej ilości różnych certyfikatów, w tym takich, które są niezwykle kosztowne i bardzo obciążają budżety przetwórni. Ważne jest ujednolicenie certyfikacji na terenie Unii Europejskiej. W związku ze znacznym uzależnieniem tej branży od importu, problemem są tu różnice kursowe. Stąd postulat o jak najszybsze wprowadzenie w Polsce waluty euro. Dla dalszego rozwoju przetwórstwa rybnego w naszym kraju niezbędną jest także budowa drogi S6, która łączyłaby nie tylko całe polskie wybrzeże, ale miałaby połączenia z naszymi wschodnimi sąsiadami.

 

        O ważnym dla przyszłości polskiej energetyki sektorze morskich elektrowni wiatrowych mówił Zbigniew Karnicki, główny specjalista ds. wspólnej polityki rybackiej UE, w Morskim Instytucie Rybackim. Według raportu przygotowanego dla Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej istnieją trzy warianty, z których najlepszy zakłada osiągnięcie z tego sektora 6 GW energii i stworzenia 32 tysięcy miejsc pracy oraz 73 mld wpływów do budżetu. Dziś 20 farm wiatrowych ma zatwierdzone lokalizacje, ale nadal istnieją tu trudności legislacyjne we wdrażaniu tego typu działalności. Morska energetyka wiatrowa - oprócz korzyści - niesie negatywne skutki dla żeglugi (pogorszenie bezpieczeństwa) oraz rybołówstwa (ograniczenie akwenów połowowych).

       Zbigniew Karnicki podkreślił, że ochrona zasobów morza powinna być oparta o solidne zaplecze naukowe. - Nie może być ona oparta o emocje, o piękne oczy foki, tylko powinna być poparta konkretnymi badaniami naukowymi i konsultacjami ze wszystkimi zainteresowanymi - powiedział Zbigniew Karnicki.

      Z innych zagrożeń dla ekologii morza Zbigniew Karnicki wymienił zalegającą na dnie Bałtyku broń chemiczną z czasów II wojny światowej. Niemożliwym jest usunięcie tych składowisk, z drugiej jednak strony, jeśli niosą one zagrożenia dla ekologii morza, to tylko w przestrzeni lokalnej.

     Omawiając kongresową tematykę dotyczącą rybołówstwa Zbigniew Karnicki przypomniał, że Polska otrzymała z UE na regulacje w tej branży 5 mld zł. Znaczna część tych środków została przeznaczona na redukcję floty. Obecnie redukcja ta powinna być ograniczana, natomiast potrzebne są dalsze zmiany w strukturze polskiej floty łowczej.

 

      Na temat rybołówstwa mówił również obecny na posiedzeniu parlamentarnego zespołu i sejmowej podkomisji stałej, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Kazimierz Plocke.

      - Cieszę się, że rybołówstwo jest istotną częścią gospodarki morskiej państwa polskiego. Ryba i rybak są podstawą cywilizacji - powiedział Kazimierz Plocke. - Polskie rybołówstwo się rozwija, ale mamy swoje problemy jeśli chodzi polepszanie naszej konkurencyjności na europejskim rynku, nie tylko w odniesieniu do floty rybackiej, ale również w odniesieniu do przetwórstwa. Można jednak z dumą powiedzieć, że ostatnie lata polscy przetwórcy rybni wykorzystali bardzo dobrze i możemy być dumni z ich osiągnięć. W chwili obecnej przygotowujemy się do rozdziału środków unijnych z nowej perspektywy czasowej. Jaki będzie ten budżet ? Wiemy, tylko tyle, że pieniędzy będzie mniej niż w obecnej perspektywie. Przypomnę, że w tej perspektywie otrzymaliśmy 980 mln euro dla branży, która zatrudnia ok. 30 tys. pracowników. Było to więc bardzo dużo. W kolejnych latach będziemy mieli mniej więc będziemy musieli rozsądnie wydawać pieniądze unijne - podkreślił sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

 

       Kolejnym mówcą był Jarosław Kotarski, prezes Unity Line, spółki promowej z Grupy PŻM. W swoim wystąpieniu Jarosław Kotarski skupił się omówieniu zagrożeń dla bałtyckiej żeglugi promowej, wynikających z nowych regulacji, dotyczących ochrony środowiska. Przypomniał on, że nowe przepisy, choć korzystne dla środowiska, znacznie zwiększą koszty funkcjonowania armatorów. Najpoważniejszym wyzwaniem będzie konieczność stosowania od stycznia 2015 roku na Bałtyku paliw o zawartości siarki 0,1 proc. Czekają nas jednak i inne ograniczenia : dotyczące emisji tlenków azotu, konieczności stosowania energii elektrycznej w portach, czy obowiązku zdawania w portach ścieków. Wejście tych regulacji w życie to nie tylko wyższe koszty ale i również konieczność budowy infrastruktury portowej. Czy porty sobie z tym poradzą, nie wiadomo. W przypadku ograniczeń emisji tlenków siarki, rozwiązaniem dla statków mógłby być montaż tzw. scrubberów. Urządzenia te są jednak bardzo drogie (koszt 2-3 mln euro), zaburzają one stateczność jednostek, nie rozwiązano też problemu z odbiorem odpadów. Innym rozwiązaniem mocno lansowanym zwłaszcza przez armatorów skandynawskich jest napęd LNG. Technologia ta jest jednak dopiero we wstępnej fazie rozwoju. W praktyce dotyczyć może jedynie nowych promów, niosąc duże ryzyko inwestycyjne, ponieważ jednostki takie będą niesprzedawalne poza strefami ECA. Brak jest także stacji bunkrowania LNG.

 

      W ostatnim wystąpieniu w tej części spotkania prezes Polskiego Rejestru Statków Dariusz Rudziński. Zwrócił on uwagę, że PRS jako narodowy klasyfikator wspiera armatorów we wdrażaniu prawa międzynarodowego, służącemu zwiększeniu bezpieczeństwa na morzu. PRS wraz ze Związkiem Armatorów Polskich oraz Urzędem Morskim w Szczecinie był także organizatorem kwietniowej konferencji Safe Shipping on the Baltic Sea, poświęconej właśnie tym zagadnieniom. Istnieje również pomysł, aby kolejne edycje tej konferencji włączyć do obrad Międzynarodowego Kongresu Morskiego.

 

          W części posiedzenia dotyczącego dyskusji pojawiło się wiele głosów, odnoszących się do różnych tez kongresowych.

        Poseł Michał Jach zwrócił uwagę, że obecny rząd niedostateczną wagę przywiązuje do gospodarki morskiej, a dowodem tego jest brak decyzyjnych osób na obecnym posiedzeniu zespołu parlamentarnego ds. gospodarki morskiej oraz podkomisji stałej ds. transportu lotniczego i gospodarki morskiej. Podkreślił, że aktualnie sprawy gospodarki morskiej rozproszone są w kilku ministerstwach, istnieje więc potrzeba reaktywacji Ministerstwa Gospodarki Morskiej.

         Wiceprezydent Szczecina Piotr Mync powiedział, że samorząd Szczecina czynnie włącza się w rozwój lokalnej gospodarki morskiej, chociażby poprzez tworzenie planów zagospodarowania przestrzeni nad Odrą. Powiedział również, że koniecznym dla portu szczecińskiego jest realizacja programu pogłębienia toru wodnego do 12,5 metra, ale z drugiej strony potrzebne jest też użeglowienie Odry, modernizacja połączeń kolejowych z południem Polski i budowa drogi S6.

      Przewodniczący Rady Interesantów Portu Szczecin Jan Stasiak mówił o w dalszym ciągu nie rozwiązanym problemie nierównych opłat za wieczyste użytkowanie portu szczecińskiego oraz portów Trójmiasta i to pomimo podpisania przez premiera rozporządzenia w tej sprawie, z kolei Zbigniew Antonowicz, członek Zarządu Rady Interesantów Portu Szczecin, zwrócił uwagę na utracenie możliwości rozwoju infrastruktury szczecińskiego portu oraz użeglowienia Odry, w związku z nie włączeniem tego obszaru do sieci korytarzy transportowych wspieranych przez Unię Europejską.

      Jacek Dubiński, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Marynarzy i Rybaków przypomniał, że od 2007 roku istnieje pełna zgoda pracodawców i związków zawodowych co do rozwiązań na rzecz przywrócenia na statkach biało-czerwonej bandery. Rozwiązania te odrzucone zostały jednak przez Ministra Finansów Jacka Rostowskiego.

     Ryszard Kwidzyński, pełnomocnik Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego ds. Gospodarki Morskiej, powiedział, że prognozy mówią, że w kolejnych latach powinniśmy się spodziewać silnego wzrostu i powinniśmy się do tego wzrostu przygotować. Wyraził też nadzieję, że o postulatach Kongresu nie będziemy musieli powiedzieć, że ich realizacja nastąpi „po stu latach”.

 

      W podsumowaniu debaty sejmowej poświęconej wnioskom z I Międzynarodowego Kongresu Morskiego, Monika Butrym-Niemiec, zastępca dyrektora Departamentu Transportu Morskiego i Bezpieczeństwa Żeglugi w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej podziękowała uczestnikom spotkania za to, że „przywieźli kongres ze Szczecina do Warszawy”.

    - Pracownicy naszego departamentu są obecni na sali i z uwagą wysłuchali wszystkich wystąpień - powiedziała Monika Butrym-Niemiec. - Większość z przedstawionych problemów jest nam dobrze znana. Ale każde takie spotkanie, gdzie jeszcze raz omawia się je w szerokim gronie jest bardzo cenne. Tak jak siedzimy w tym gronie, jesteśmy dużą morską rodziną. Powinniśmy sobie więc wzajemnie pomagać. Na forum międzynarodowym oraz unijnym pojawia się szereg nowych aktów prawnych. Staramy się konstruktywnie współpracować na forum unijnym, ale jest to bardzo trudne, ponieważ wciąż zdobywamy doświadczenia w tym zakresie. Poza tym w instytucjach tych jesteśmy obecni znacznie krócej niż np. Niemcy, Belgowie czy Holendrzy.

    Monika Butrym-Niemiec zaapelowała do obecnych na sali przedstawicieli gospodarki morskiej o ścisły kontakt z Departamentem Transportu Morskiego i Bezpieczeństwa Żeglugi oraz bieżącego dzielenia się swoimi uwagami. Zapewniła też, że wszystkie te uwagi będą uważnie analizowane.

    - Jeszcze raz bardzo serdecznie gratuluję pomysłu zorganizowania Międzynarodowego Kongresu Morskiego - powiedziała na koniec Monika Butrym-Niemiec.